Prom Calais - Dover, nie umiem pływać
Istnieje tylko jeden znany mi łącznik między Francuzami i Brytyjczykami. No, może dwa. Kanał La Manche i wzajemna niechęć. Tak, jak nieprzyjazne stosunki nie przynoszą nikomu korzyści, tak połączenie wodne ułatwia życie.
| Dopadłam kilka rzeczy w sklepie (jedzonko). |
Miałam przyjemność płynięcia promem z francuskiego Calais do Dover. Mimo, że jestem panicznie strachliwym, niepływającym zwierzęciem lądowym, nie odczuwałam trudów podróży (w przeciwieństwie do lotów samolotami). Po przejściu przez kontrolę graniczną już nic nie mogło mnie bardziej przerazić, niż francuskojęzyczna straż wahająca się, czy osoba z paszportu to na pewno ja. Sama nie poznawałam siebie, zzieleniałej na twarzy z nadmiaru emocji. Z chwilą oddalenia się od brzegu wyzbyłam się strachu, a na dalszych etapach nawet się wyluzowałam. W sklepiku z pamiątkami kompletnie oszalałam, dostałam oczopląsu i biegałam od półki do półki marząc o posiadaniu większości artykułów.
| W tle brzeg Francji |
![]() |
| Kredowe klify Dover |
Klify Dover kojarzą mi się nieszczęśliwie z ,,Kordianem" Słowackiego.
Radośnie mogę zapomnieć o tej lekturze oczyszczając białe skały z
nieprzyjemnych skojarzeń. Krajobraz za oknem wygląda jak lodowce
Arktyki - zimne i zdradliwe. Jednak mewy, latające nad głową czyhając na kanapeczki, przecinają promienie słońca ocieplając
atmosferę.








Komentarze
Prześlij komentarz